ROZDZIAŁ 23
Wzruszająca scena z Hallmarku
Hound
Hound poczuł, jak wilgotne ciepło Keely zamknęło
się wokół niego, gdy obserwował, jak jego kutas wnikał w nią, kiedy nabijała się
na niego.
Po tym, jak wzięła go całego, podniósł
wzrok i obserwował, jak pochyliła się nad nim, jej cycki uderzyły w jego klatkę
piersiową, jej ręce przesunęły się po jego szyi, po uszach, we włosach.
Wpatrywała się w jego oczy, gdy leżeli
połączeni w jego łóżku w Kompleksie.
- Zamierzasz mnie ujeżdżać czy będziesz
się na mnie tylko gapić? – podpowiedział, gdy długo się nie ruszała.
- Cicho – uciszyła go - Zapamiętuję ten
moment.
Przesunął obiema rękami od jej bioder w
górę pleców, aż dotarł do jej głowy. Odsunął jej włosy od twarzy i trzymał ją
tak, jak ona trzymała jego.
- Mała, ja nie robię dziecinnych
wzruszających scen z Hallmarku – powiedział jej - Zwłaszcza, gdy mój kutas jest
zakopany w cipce mojej kobiety. Pieprz mnie albo ja wypieprzę ciebie. Masz
dziesięć sekund, żeby zdecydować.
- Nie sądzę, żeby Hallmark miał taką scenę,
kiedy kobieta bierze w siebie mężczyznę w łóżku w klubie motocyklowym –
odpowiedziała.
- Jestem prawie pewien, że powiedzenie
tego zajęło dziesięć sekund – ostrzegł i obserwował, jak się uśmiechnęła.
Potem obserwował, jak się podnosiła.
I z oczami wbitymi w nią, obserwował,
jak na nim jechała, jednocześnie przesuwając kciuk na jej łechtaczkę, żeby ją
tam zabrać.
Poszła tam.
Potem zabrała go tam.
Na jego łóżku w Kompleksie, kiedy jego
bracia i ich kobiety byli blisko, a z nimi hulanki, walka lub pieprzenie.
Hallmark może nie mieć z tego ani sceny.
Ale to był jeden z najlepszych momentów
w życiu Hounda.
*****
- Okej, widziałam, że to płynęło od Bev do
Boz’a, ale nie przewidziałam jego reakcji – oświadczyła Keely.
To było po tym, jak skończyli, po tym,
jak się oczyścili. Byli nadzy, splątani ze sobą i jego prześcieradłami w jego
łóżku. Ułożyli się przodem do przodu, ale ona się odsunęła i głaskała jego
klatkę piersiową i brzuch, jakby zapamiętała jego tatuaże i widziała w myślach
wytatuowane na nim broń Apaczów, którą śledziła palcem.
- Tak – mruknął, nie myśląc tak naprawdę
o tym, co mówił, zamiast tego próbując rozgryźć, czy bardziej chciał ją zjeść,
czy sprawić, żeby mu obciągnęła.
- Boz wyglądał na zdruzgotanego –
zauważyła.
To zwróciło jego uwagę, bo jego brat
wyglądał właśnie tak. Kiedy to, co się wydarzyło po powrocie kobiet, po tym,
jak dostał pocałunek od Keely i po tym, jak zaczął lać się alkohol, Boz
wyglądał na zdruzgotanego. Hound pamiętał, jak wyglądał podczas spotkania,
zaciekły i złamany, i wtedy wiedział, że nie chodziło o to, co działo się z Hound’em
i braćmi.
Chodziło o dyskusję o Blacku i Keely i o
to, co Hound miał teraz z Keely.
To było pogodzenie się z tym, co on miał
z Bev.
I co stracił.
- Prawie mi go szkoda - kontynuowała
Keely i dokończyła mrucząc - Prawie.
Hound polubił Tada. Był dobrym
człowiekiem. Solidnym mężczyzną. Bystrym. Kochał Bev.
Ale współczuł swojemu bratu.
Odtworzył to w swojej głowie, ten czas
po pocałunku, kiedy Rush zawołał, żeby zapytać go i Keely, czy chcą drinka, a
Keely zamówiła piwo, jakby ostatni raz, kiedy imprezowała w Kompleksie, był aby
weekend wcześniej.
Oglądał to, jak Rush mówił Chill’owi,
żeby jej przyniósł jedno, kiedy poczuł, że ramiona Keely zaciskają się wokół
niego.
Kiedy spojrzał na nią, zobaczył, że jej
uwaga była skupiona po drugiej stronie pomieszczenia.
Odwrócił się w tamtą stronę i zobaczył
Boza blisko Bev.
Boz mówił cicho i z naciskiem.
Bev patrzyła mu w twarz, wyglądając na
niecierpliwą. Kiedy Boz skończył mówić, pokręciła tylko głową, zrobiła krok do
tyłu, drugi, wzrokiem znalazła Keely i Hounda i posłała im całusa, wołając - Muszę
iść do Tada. To wieczór filmowy z jego dziećmi. Zadzwonię później.
- Później! - odpowiedziała Keely - Kocham
cię, skarbie, i dziękuję!
- Zawsze, na zawsze - odpowiedziała Bev.
- Później, Beverly - zawołał Tab, stojąc,
ale przytulając się do Shy’a, który siedział na stołku.
- Tak, później, Bev - powiedziała Lanie
ze swojej pozycji odwrotnej niż Tab, skoro siedziała na stołku, a Hop stał tuż
obok, ręką obejmując jej ramiona.
- Zadzwonię do ciebie, załatwiłam tę
imprezę z zabawkami erotycznymi - powiedziała Elvira, siedząca na swoim stołku
obok Lanie.
- Dzięki, Vira - odpowiedziała Bev - Później,
wszyscy.
Wyszła z mężczyznami i kobietami
krzyczącymi na pożegnanie, podczas gdy Hound nachylił się do ucha Keely i
mruknął - Brzmi to tak, jakby spotkania dziewczyn były ciekawsze niż spotkania
chłopaków.
Keely odwróciła głowę, zerknęła na jego
wargę, potem na brwi, a potem spojrzała mu w oczy - Tak. Chcesz, żebym pomogła
ci się umyć?
To znaczyło, że chciała, by zaprowadził
ją do swojego pokoju, a on zdecydowanie tego chciał.
- Tak - zgodził się.
Miał zamiar przenieść ją do baru, żeby
mogli wziąć jej piwo, jedno dla niego, i zabrać je ze sobą, kiedy zatrzymała się
jak wryta, więc zrobił to samo razem z nią.
Hound znów spojrzał w kierunku, w którym
patrzyła.
I wtedy to zobaczyli.
Boz gapił się na drzwi, przez które
wyszła Bev, wyglądając na zdruzgotanego.
- Ojej - mruknęła Keely.
- Boz, piwo czy szota? - zawołał Chill.
Boz się nie ruszył, po prostu stał tam,
gapiąc się na drzwi.
- Yo! Boz! - krzyknął Chill - Piwo czy szota,
facet?
Boz wyrwał się z tego, spojrzał na bar i
znalazł wzrokiem Keely.
- Ten kutas ma na imię Tad? - zapytał.
- Ojejku - wymamrotała Keely.
- Mam na myśli, że ten bez-kutasiec ma
na imię... Tad? - zapytał Boz, tym
razem z jadem.
- Um... no cóż, uh... najwyraźniej
rozmiar jest względny, biorąc pod uwagę, no cóż - Keely jąkała się, aż Hound ją
ścisnął, głównie po to, żeby powstrzymać ją od mówienia, ale zamiast tego
wyrzuciła z siebie - On jest naprawdę ponadprzeciętny, po prostu...
- Zamknij się, zamknij się, zamknij się
- szepnął jej Hound do ucha.
Nie zamknęła się.
- Ma dobre osiemnaście centymetrów, a
ona przyzwyczaiła się do więcej.
W całym pomieszczeniu zapadła cisza.
Elvira przerwała jej, a kiedy to
zrobiła, jej głos był wysoki.
- Skoro ona ma dostępne osiemnaście
centymetrów, po co jej impreza z zabawkami seksualnymi?
- Zamknij się, zamknij się, zamknij się
- szepnął Hound ponownie.
Nie zamknęła się.
- Są trochę... żądni przygód, hm...
Kurwa.
- No dobra - zadekretowała Elvira.
- Ona przyzwyczaiła się do... więcej? - zapytała Lanie, brzmiąc jak
zduszona i wpatrując się wielkimi oczami w Boza.
- Naprawdę słuchamy suk, które
rozmawiają o kutasach i imprezach z zabawkami seksualnymi w naszym własnym
cholernym Kompleksie? - zapytał Speck.
Boz zignorował Elvirę, Lanie i Specka i
zapytał Keely - Ona wychodzi za niego, prawda?
- Tak, Boz - odpowiedziała Keely.
- Wychodzi za mężczyznę, którego nie
kocha? - Boz naciskał.
- Ja, cóż... nie. On... Boz,
przepraszam, ale on ją zdobył - odpowiedziała Keely.
- To dobry facet - wtrącił Jagger - Solidny.
Byli na kolacji i pojawili się dupki mamy, pojawili się dupki taty, on nie miał
pojęcia, co się dzieje, poza tym, że byli dupkami, a ja przez sekundę myślałem,
że złamie im wszystkim karki.
Boz powoli przeniósł wzrok z Jaga na
Keely.
A wyraz zdruzgotania nasilił się.
- Zjadł kolację z tobą, Bev i
chłopakami? - zapytał.
Cholera.
- Tak - odpowiedziała Keely.
- Straciłem ją - powiedział.
Keely skinęła głową - Przykro mi, Boz,
ale tak, straciłeś ją.
Boz spojrzał na Keely, a potem na drzwi,
zanim podszedł do nich i przez nie przeszedł.
- Ojej - tym razem Keely wyszeptała.
- Twoi rodzice się pojawili? - Tack
zapytał Keely, a ona przestała przyglądać się drzwiom i spojrzała na Tacka.
- Tak, ale chłopaki ich wyrzucili w
sposób, w jaki nie sądzę, żeby kiedykolwiek wrócili, więc wszystko w porządku.
- Byłeś tam, kiedy to się stało? - Tack
zapytał Hounda.
- Tak - odpowiedział Hound - A chłopaki
się tym zajęli.
- Hound otworzył im drzwi po tym, jak
wykopaliśmy ich tyłki - podzielił się Dutch.
- I poszedł za nimi do ich samochodów -
dodał Jag, po czym dodał - Tad też.
- Potem wszyscy wypiliśmy tequilę i
zjedliśmy deser - dokończył Dutch.
Hound poczuł wiele spojrzeń, ale
zobaczył tylko Tacka patrzącego na niego i wiedział, że właśnie wtedy Tack
dostrzegł kolejną część dobra, jakie miała Keely, mając go w swoim życiu.
Poczuł, jak Keely ciągnie go za rękę.
Spojrzał na nią - Twoja twarz. Umyj się.
Weźmy nasze piwa i zróbmy to.
Hound pomyślał, że to był dobry pomysł,
więc to zrobili, kończąc tam, gdzie byli.
Nago w jego łóżku.
Więc mylił się w tym, co myślał.
To nie był dobry pomysł. To był
spektakularny pomysł.
- To trochę do bani, wróciłam, a ona
wyjdzie za mąż za jakiegoś faceta, który nie jest Chaosem. Ale wszystkie
połączyłyśmy się, próbując zdecydować, co zrobić z tobą, kiedy stawałeś przed
wyzwaniem i z imprezą z zabawkami seksualnymi, więc wiem, że ona nie straci
dziewczyn. Po prostu nie będzie już przebywać w Kompleksie.
- Tad jest tu mile widziany - mruknął
Hound.
Jej ciało znieruchomiało, a potem
zachwiało się w jego stronę, a ona objęła go ramieniem i zapytała - Naprawdę?
- Czemu nie?
- No cóż... Boz.
- Pieprzył wszystkie dookoła, pozwolił,
żeby dobra rzecz prześlizgnęła mu się między palcami i nie ma brata, który by o
tym nie wiedział. Pewnie nie jest to dobry pomysł, żeby Tad pojawił się jutro
na piwku w barze, ale daj mu trochę czasu, a będzie z nami, z chłopakami, a Bev
zawsze ma miejsce w Chaosie, a skoro on będzie z nią, to on też będzie mieć miejsce.
Przesunęła dłoń z powrotem na jego
klatkę piersiową, w górę na szyję i we włosy za uchem.
- Kocham cię - wyszeptała.
Warknął.
- Chłopcy mają kłopoty? - zapytała.
- Wysłałaś ich tutaj? - zapytał w
odpowiedzi.
Pokręciła głową na poduszce - Powiedziałam
im, że to się dzieje. Nie wiedziałam, że tu są, dopóki nie przyjechała grupa
dziewczyn i nie zobaczyłam ich motocykli.
Pokiwał głową na poduszce - Nie mają
kłopotów. Dobrze sobie z tym poradzili. Wykazali się lojalnością. Nie posunęli
się za daleko.
- Dobrze - powiedziała cicho.
- Grupa dziewczyn? - zapytał.
Wzruszyła ramionami na łóżku i
odpowiedziała - Zadzwoniłam do Bev, tylko po wsparcie moralne. Powiedziała mi,
że przyjdzie, żeby przeczekać to ze mną, ale zamiast tego przyszła ze wszystkimi.
Najwyraźniej ostrzegła je dzień po tym, jak jej o nas powiedziałam. Ale nie
zaszły daleko w decydowaniu, co zrobić, jeśli sprawy pójdą źle, bo myślała, że będą miały czas, ponieważ myślała, że ją uprzedzę.
- Więc Bev nie słuchała zbyt dobrze, kiedy powiedziałeś
jej, że tylko ona, ty, ja i chłopcy – zauważył Hound.
- I Tad – poprawiła.
Nic nie powiedział.
Uśmiechnęła się do niego i wróciła do
swojej opowieści.
- Uknuły plan, żeby tu wejść. Elvira,
która a propos jest cholernie zabawna, i ja próbowałyśmy im to wyperswadować.
Tyra i Tab, które, przysięgam na Boga, gdybym nie wiedziała, że Naomi
jest matką
Tabby, przysięgłabym, że Tyra urodziła tę dziewczynkę, nie chciały o tym słyszeć. Lanie była wściekła na samą myśl, że Hop mógłby cię z tego powodu dopaść.
Carissa, ona jest bardzo słodka, ale idealna starsza pani. Była naprawdę
spokojna, wspierała je, ale wiedziałam, że poprze wszystko, co jej facet
postanowi zrobić. To była ciekawa decyzja i wiele mówi o tym, jak pewna siebie
jest w tym, co ma ze swoim facetem, że weszła z nimi. Ale myślę, że ona wie, że
on też poprze wszystko, co ona postanowi zrobić.
- Są młodzi, ale są bliscy. Nie
wyobrażam sobie go z żadną inną kobietą na świecie - powiedział jej Hound - Ona
robi to dla niego. On jest w niej zakochany od liceum.
- To takie słodkie - wyszeptała - Uwielbiam
to dla niej.
- To dobry facet - podzielił się Hound.
- Teraz podoba mi się to jeszcze
bardziej - odpowiedziała i kontynuowała - Najwyraźniej Millie nie wiedziała, aż
do dziś. Bev wiedziała, że ona i ja mamy historię, pomyślała, że może Millie będzie tą, która wygada się High’owi, więc zostawiła Millie na
koniec.
Hound nie miał nic do powiedzenia, choć
prychnął.
Po czym oświadczył - Więc to już koniec.
- Arlo i Dog – stwierdziła.
Na to Hound przyciągnął ją bliżej -
Kotku…
- Nie – wyszeptała.
Zamknął się.
- Wszyscy ci bracia, a ci dwaj nie mogli
nam po prostu na to pozwolić? – zapytała.
- Arlo ma problemy, które musi rozwiązać,
Keekee, a moim zadaniem jest pomóc mu je rozwiązać.
- Nie zgadzam się – odparła - Zwłaszcza,
kiedy to gówno zostawia cię we krwi.
- Widziałaś go?
Sięgnęła pod siebie. Podążając za jego
ramieniem, które owinął wokół niej, wciągnęła je między nich. Owinęła palce pod
jego nadgarstkiem i kciukiem lekko pocierała oparzenia od liny po wewnętrznej
stronie, podczas gdy jej oczy to śledziły.
Spojrzała na niego - Wyrządziłeś tyle
szkód, mając jedną rękę związaną za plecami?
- Część z nich. Większość z nich
nastąpiła po tym, jak Dutch i Jag rozegrali swoją grę, Dutch wyłożył to, co myślał,
a Jag mnie uwolnił.
- Boże - przycisnęła jego dłoń płasko do
swojej piersi i wtopiła resztę swojego ciała w jego - …kocham moich chłopców.
Było wiele powodów do miłości, a ich gra
tamtego dnia była tylko jednym z nich.
- Arlo i ja rozwiązaliśmy ten problem, a
ty masz swój własny umysł, nie mój, żeby ci mówił, co masz włożyć, ale wiedz to.
Jeśli chodzi o Doga, nie podniosłem na niego pięści i pozwoliłem mu robić to,
co musiał robić, skoro zastępował Blacka.
Jej spojrzenie to wyrażało, że to nie
uszczęśliwiło jej.
Jej słowa wyraziły to samo - To nie jego
przywilej.
- Tak jest i nie zgodzimy się co do
tego, więc powiem tylko, Keekee, ja potrzebowałem tego, on dał mi to i zgadzaliśmy
się wcześniej, zgadzamy się teraz, a co do mnie, teraz mi lepiej.
- Po prostu pozwoliłeś mu się pokonać,
on skorzystał z okazji i zrobił to, a ty poczułeś się lepiej?
- Musiałem im udowodnić, ile dla mnie
znaczysz. I, wykorzystując ich, udowodnić to Blackowi.
- Shep - przycisnęła jego dłoń głęboko
do swojej piersi - …proszę, przyswój to. To ważne. Blacka tu nie ma.
– Już nie.
Zrozumienie wypłynęło na jej w twarz, a
jej palce mocno zacisnęły się na jego piersi.
- Jestem czysty i jasny i od tej pory jesteśmy
tylko Hound i Keely – oświadczył - A kiedy założę ci obrączkę na palec, mała,
dodasz nazwisko Ironside do swojego imienia. Wiem, że chłopcy mają Blacka i to
żyje dalej. Ale ty od teraz jesteś moja.
Radość powróciła, promieniując z jej
twarzy.
Chryste, była piękna.
- Więc kiedy założysz mi tę obrączkę na
palec, Shepherdzie Ironside?
- Chcę spędzać z tobą czas. Chcę mieć z
tobą dziecko. I chcę do lata zamieszkać w domu z paleniskiem. Jeśli potrafisz
to wszystko zrobić i zaplanować ślub, jutro kupimy ci pierścionek i będziesz
miała to wszystko.
Jej głowa przesunęła się o cal do tyłu -
To nie jest zbyt romantyczne.
- Na czyim kutasie właśnie jeździłaś? –
zapytał.
Uśmiechnęła się szeroko.
- Ten facet należy do tego romantycznego
kutasa? - kontynuował.
- Na swój sposób – powiedziała mu.
Wtedy jego głowa przesunęła się o cal do
tyłu - Kiedykolwiek byłem romantyczny?
- Robisz mi śniadanie każdego dnia.
- To robi dobry staruszek dla swojej
starszej pani.
- Dobrze, a potem, kiedy wyrwałeś mi
kolana spod nóg, upadłeś na swoje na końcu łóżka i zakopałeś twarz w mojej
cipce - stwierdziła.
- To romantyczne?
- Jak na biker sukę, całkowicie.
To była jego kolej, żeby się uśmiechnąć,
więc to zrobił.
Użył też wolnej ręki, żeby nią poruszać,
mówiąc - Właśnie teraz znów czuję się romantycznie.
Przewróciła oczami.
Przewrócił ją na plecy.
A Hound stał się romantyczny, nie
wiedząc, że dwoje drzwi dalej Lanie miała swoją wersję romantyzmu, jedne drzwi
wyżej Millie miała to samo, kolejne drzwi wyżej Carissa właśnie skończyła swoją
romantyczność, a kilka drzwi dalej Tyra wściekła się romantycznie w taki
sposób, że ta wściekła część miała się wypalić, a wszystko, co zostanie będzie
romantyczną biker suką.
Ale Tab i Shy wracali do domu do swojego
dziecka.
Oni dostaną swoje później, kiedy Playboy
będzie spał. Na koniec, niedaleko, Snapper dawał Rosalie łagodną wersję
romantycznego motocyklisty.
I przez chwilę wszyscy w Chaos (oprócz
Boza) byli szczęśliwi.
*****
Możliwe, że nie mieliby czasu, żeby się
do tego przyzwyczaić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz