niedziela, 19 stycznia 2025

23 - Wzruszająca scena z Hallmarku

 

ROZDZIAŁ 23

Wzruszająca scena z Hallmarku

Hound

 

Hound poczuł, jak wilgotne ciepło Keely zamknęło się wokół niego, gdy obserwował, jak jego kutas wnikał w nią, kiedy nabijała się na niego.

Po tym, jak wzięła go całego, podniósł wzrok i obserwował, jak pochyliła się nad nim, jej cycki uderzyły w jego klatkę piersiową, jej ręce przesunęły się po jego szyi, po uszach, we włosach.

Wpatrywała się w jego oczy, gdy leżeli połączeni w jego łóżku w Kompleksie.

- Zamierzasz mnie ujeżdżać czy będziesz się na mnie tylko gapić? – podpowiedział, gdy długo się nie ruszała.

- Cicho – uciszyła go - Zapamiętuję ten moment.

Przesunął obiema rękami od jej bioder w górę pleców, aż dotarł do jej głowy. Odsunął jej włosy od twarzy i trzymał ją tak, jak ona trzymała jego.

- Mała, ja nie robię dziecinnych wzruszających scen z Hallmarku – powiedział jej - Zwłaszcza, gdy mój kutas jest zakopany w cipce mojej kobiety. Pieprz mnie albo ja wypieprzę ciebie. Masz dziesięć sekund, żeby zdecydować.

- Nie sądzę, żeby Hallmark miał taką scenę, kiedy kobieta bierze w siebie mężczyznę w łóżku w klubie motocyklowym – odpowiedziała.

- Jestem prawie pewien, że powiedzenie tego zajęło dziesięć sekund – ostrzegł i obserwował, jak się uśmiechnęła.

Potem obserwował, jak się podnosiła.

I z oczami wbitymi w nią, obserwował, jak na nim jechała, jednocześnie przesuwając kciuk na jej łechtaczkę, żeby ją tam zabrać.

Poszła tam.

Potem zabrała go tam.

Na jego łóżku w Kompleksie, kiedy jego bracia i ich kobiety byli blisko, a z nimi hulanki, walka lub pieprzenie.

Hallmark może nie mieć z tego ani sceny.

Ale to był jeden z najlepszych momentów w życiu Hounda.

*****

- Okej, widziałam, że to płynęło od Bev do Boz’a, ale nie przewidziałam jego reakcji – oświadczyła Keely.

To było po tym, jak skończyli, po tym, jak się oczyścili. Byli nadzy, splątani ze sobą i jego prześcieradłami w jego łóżku. Ułożyli się przodem do przodu, ale ona się odsunęła i głaskała jego klatkę piersiową i brzuch, jakby zapamiętała jego tatuaże i widziała w myślach wytatuowane na nim broń Apaczów, którą śledziła palcem.

- Tak – mruknął, nie myśląc tak naprawdę o tym, co mówił, zamiast tego próbując rozgryźć, czy bardziej chciał ją zjeść, czy sprawić, żeby mu obciągnęła.

- Boz wyglądał na zdruzgotanego – zauważyła.

To zwróciło jego uwagę, bo jego brat wyglądał właśnie tak. Kiedy to, co się wydarzyło po powrocie kobiet, po tym, jak dostał pocałunek od Keely i po tym, jak zaczął lać się alkohol, Boz wyglądał na zdruzgotanego. Hound pamiętał, jak wyglądał podczas spotkania, zaciekły i złamany, i wtedy wiedział, że nie chodziło o to, co działo się z Hound’em i braćmi.

Chodziło o dyskusję o Blacku i Keely i o to, co Hound miał teraz z Keely.

To było pogodzenie się z tym, co on miał z Bev.

I co stracił.

- Prawie mi go szkoda - kontynuowała Keely i dokończyła mrucząc - Prawie.

Hound polubił Tada. Był dobrym człowiekiem. Solidnym mężczyzną. Bystrym. Kochał Bev.

Ale współczuł swojemu bratu.

Odtworzył to w swojej głowie, ten czas po pocałunku, kiedy Rush zawołał, żeby zapytać go i Keely, czy chcą drinka, a Keely zamówiła piwo, jakby ostatni raz, kiedy imprezowała w Kompleksie, był aby weekend wcześniej.

Oglądał to, jak Rush mówił Chill’owi, żeby jej przyniósł jedno, kiedy poczuł, że ramiona Keely zaciskają się wokół niego.

Kiedy spojrzał na nią, zobaczył, że jej uwaga była skupiona po drugiej stronie pomieszczenia.

Odwrócił się w tamtą stronę i zobaczył Boza blisko Bev.

Boz mówił cicho i z naciskiem.

Bev patrzyła mu w twarz, wyglądając na niecierpliwą. Kiedy Boz skończył mówić, pokręciła tylko głową, zrobiła krok do tyłu, drugi, wzrokiem znalazła Keely i Hounda i posłała im całusa, wołając - Muszę iść do Tada. To wieczór filmowy z jego dziećmi. Zadzwonię później.

- Później! - odpowiedziała Keely - Kocham cię, skarbie, i dziękuję!

- Zawsze, na zawsze - odpowiedziała Bev.

- Później, Beverly - zawołał Tab, stojąc, ale przytulając się do Shy’a, który siedział na stołku.

- Tak, później, Bev - powiedziała Lanie ze swojej pozycji odwrotnej niż Tab, skoro siedziała na stołku, a Hop stał tuż obok, ręką obejmując jej ramiona.

- Zadzwonię do ciebie, załatwiłam tę imprezę z zabawkami erotycznymi - powiedziała Elvira, siedząca na swoim stołku obok Lanie.

- Dzięki, Vira - odpowiedziała Bev - Później, wszyscy.

Wyszła z mężczyznami i kobietami krzyczącymi na pożegnanie, podczas gdy Hound nachylił się do ucha Keely i mruknął - Brzmi to tak, jakby spotkania dziewczyn były ciekawsze niż spotkania chłopaków.

Keely odwróciła głowę, zerknęła na jego wargę, potem na brwi, a potem spojrzała mu w oczy - Tak. Chcesz, żebym pomogła ci się umyć?

To znaczyło, że chciała, by zaprowadził ją do swojego pokoju, a on zdecydowanie tego chciał.

- Tak - zgodził się.

Miał zamiar przenieść ją do baru, żeby mogli wziąć jej piwo, jedno dla niego, i zabrać je ze sobą, kiedy zatrzymała się jak wryta, więc zrobił to samo razem z nią.

Hound znów spojrzał w kierunku, w którym patrzyła.

I wtedy to zobaczyli.

Boz gapił się na drzwi, przez które wyszła Bev, wyglądając na zdruzgotanego.

- Ojej - mruknęła Keely.

- Boz, piwo czy szota? - zawołał Chill.

Boz się nie ruszył, po prostu stał tam, gapiąc się na drzwi.

- Yo! Boz! - krzyknął Chill - Piwo czy szota, facet?

Boz wyrwał się z tego, spojrzał na bar i znalazł wzrokiem Keely.

- Ten kutas ma na imię Tad? - zapytał.

- Ojejku - wymamrotała Keely.

- Mam na myśli, że ten bez-kutasiec ma na imię... Tad? - zapytał Boz, tym razem z jadem.

- Um... no cóż, uh... najwyraźniej rozmiar jest względny, biorąc pod uwagę, no cóż - Keely jąkała się, aż Hound ją ścisnął, głównie po to, żeby powstrzymać ją od mówienia, ale zamiast tego wyrzuciła z siebie - On jest naprawdę ponadprzeciętny, po prostu...

- Zamknij się, zamknij się, zamknij się - szepnął jej Hound do ucha.

Nie zamknęła się.

- Ma dobre osiemnaście centymetrów, a ona przyzwyczaiła się do więcej.

W całym pomieszczeniu zapadła cisza.

Elvira przerwała jej, a kiedy to zrobiła, jej głos był wysoki.

- Skoro ona ma dostępne osiemnaście centymetrów, po co jej impreza z zabawkami seksualnymi?

- Zamknij się, zamknij się, zamknij się - szepnął Hound ponownie.

Nie zamknęła się.

- Są trochę... żądni przygód, hm...

Kurwa.

- No dobra - zadekretowała Elvira.

- Ona przyzwyczaiła się do... więcej? - zapytała Lanie, brzmiąc jak zduszona i wpatrując się wielkimi oczami w Boza.

- Naprawdę słuchamy suk, które rozmawiają o kutasach i imprezach z zabawkami seksualnymi w naszym własnym cholernym Kompleksie? - zapytał Speck.

Boz zignorował Elvirę, Lanie i Specka i zapytał Keely - Ona wychodzi za niego, prawda?

- Tak, Boz - odpowiedziała Keely.

- Wychodzi za mężczyznę, którego nie kocha? - Boz naciskał.

- Ja, cóż... nie. On... Boz, przepraszam, ale on ją zdobył - odpowiedziała Keely.

- To dobry facet - wtrącił Jagger - Solidny. Byli na kolacji i pojawili się dupki mamy, pojawili się dupki taty, on nie miał pojęcia, co się dzieje, poza tym, że byli dupkami, a ja przez sekundę myślałem, że złamie im wszystkim karki.

Boz powoli przeniósł wzrok z Jaga na Keely.

A wyraz zdruzgotania nasilił się.

- Zjadł kolację z tobą, Bev i chłopakami? - zapytał.

Cholera.

- Tak - odpowiedziała Keely.

- Straciłem ją - powiedział.

Keely skinęła głową - Przykro mi, Boz, ale tak, straciłeś ją.

Boz spojrzał na Keely, a potem na drzwi, zanim podszedł do nich i przez nie przeszedł.

- Ojej - tym razem Keely wyszeptała.

- Twoi rodzice się pojawili? - Tack zapytał Keely, a ona przestała przyglądać się drzwiom i spojrzała na Tacka.

- Tak, ale chłopaki ich wyrzucili w sposób, w jaki nie sądzę, żeby kiedykolwiek wrócili, więc wszystko w porządku.

- Byłeś tam, kiedy to się stało? - Tack zapytał Hounda.

- Tak - odpowiedział Hound - A chłopaki się tym zajęli.

- Hound otworzył im drzwi po tym, jak wykopaliśmy ich tyłki - podzielił się Dutch.

- I poszedł za nimi do ich samochodów - dodał Jag, po czym dodał - Tad też.

- Potem wszyscy wypiliśmy tequilę i zjedliśmy deser - dokończył Dutch.

Hound poczuł wiele spojrzeń, ale zobaczył tylko Tacka patrzącego na niego i wiedział, że właśnie wtedy Tack dostrzegł kolejną część dobra, jakie miała Keely, mając go w swoim życiu.

Poczuł, jak Keely ciągnie go za rękę.

Spojrzał na nią - Twoja twarz. Umyj się. Weźmy nasze piwa i zróbmy to.

Hound pomyślał, że to był dobry pomysł, więc to zrobili, kończąc tam, gdzie byli.

Nago w jego łóżku.

Więc mylił się w tym, co myślał.

To nie był dobry pomysł. To był spektakularny pomysł.

- To trochę do bani, wróciłam, a ona wyjdzie za mąż za jakiegoś faceta, który nie jest Chaosem. Ale wszystkie połączyłyśmy się, próbując zdecydować, co zrobić z tobą, kiedy stawałeś przed wyzwaniem i z imprezą z zabawkami seksualnymi, więc wiem, że ona nie straci dziewczyn. Po prostu nie będzie już przebywać w Kompleksie.

- Tad jest tu mile widziany - mruknął Hound.

Jej ciało znieruchomiało, a potem zachwiało się w jego stronę, a ona objęła go ramieniem i zapytała - Naprawdę?

- Czemu nie?

- No cóż... Boz.

- Pieprzył wszystkie dookoła, pozwolił, żeby dobra rzecz prześlizgnęła mu się między palcami i nie ma brata, który by o tym nie wiedział. Pewnie nie jest to dobry pomysł, żeby Tad pojawił się jutro na piwku w barze, ale daj mu trochę czasu, a będzie z nami, z chłopakami, a Bev zawsze ma miejsce w Chaosie, a skoro on będzie z nią, to on też będzie mieć miejsce.

Przesunęła dłoń z powrotem na jego klatkę piersiową, w górę na szyję i we włosy za uchem.

- Kocham cię - wyszeptała.

Warknął.

- Chłopcy mają kłopoty? - zapytała.

- Wysłałaś ich tutaj? - zapytał w odpowiedzi.

Pokręciła głową na poduszce - Powiedziałam im, że to się dzieje. Nie wiedziałam, że tu są, dopóki nie przyjechała grupa dziewczyn i nie zobaczyłam ich motocykli.

Pokiwał głową na poduszce - Nie mają kłopotów. Dobrze sobie z tym poradzili. Wykazali się lojalnością. Nie posunęli się za daleko.

- Dobrze - powiedziała cicho.

- Grupa dziewczyn? - zapytał.

Wzruszyła ramionami na łóżku i odpowiedziała - Zadzwoniłam do Bev, tylko po wsparcie moralne. Powiedziała mi, że przyjdzie, żeby przeczekać to ze mną, ale zamiast tego przyszła ze wszystkimi. Najwyraźniej ostrzegła je dzień po tym, jak jej o nas powiedziałam. Ale nie zaszły daleko w decydowaniu, co zrobić, jeśli sprawy pójdą źle, bo myślała, że ​​będą miały czas, ponieważ myślała, że ​​ją uprzedzę.

- Więc Bev nie słuchała zbyt dobrze, kiedy powiedziałeś jej, że tylko ona, ty, ja i chłopcy – zauważył Hound.

- I Tad – poprawiła.

Nic nie powiedział.

Uśmiechnęła się do niego i wróciła do swojej opowieści.

- Uknuły plan, żeby tu wejść. Elvira, która a propos jest cholernie zabawna, i ja próbowałyśmy im to wyperswadować. Tyra i Tab, które, przysięgam na Boga, gdybym nie wiedziała, że ​​Naomi jest matką Tabby, przysięgłabym, że Tyra urodziła tę dziewczynkę, nie chciały o tym słyszeć. Lanie była wściekła na samą myśl, że Hop mógłby cię z tego powodu dopaść. Carissa, ona jest bardzo słodka, ale idealna starsza pani. Była naprawdę spokojna, wspierała je, ale wiedziałam, że poprze wszystko, co jej facet postanowi zrobić. To była ciekawa decyzja i wiele mówi o tym, jak pewna siebie jest w tym, co ma ze swoim facetem, że weszła z nimi. Ale myślę, że ona wie, że on też poprze wszystko, co ona postanowi zrobić.

- Są młodzi, ale są bliscy. Nie wyobrażam sobie go z żadną inną kobietą na świecie - powiedział jej Hound - Ona robi to dla niego. On jest w niej zakochany od liceum.

- To takie słodkie - wyszeptała - Uwielbiam to dla niej.

- To dobry facet - podzielił się Hound.

- Teraz podoba mi się to jeszcze bardziej - odpowiedziała i kontynuowała - Najwyraźniej Millie nie wiedziała, aż do dziś. Bev wiedziała, że ​​ona i ja mamy historię, pomyślała, że ​​może Millie będzie tą, która wygada się High’owi, więc zostawiła Millie na koniec.

Hound nie miał nic do powiedzenia, choć prychnął.

Po czym oświadczył - Więc to już koniec.

- Arlo i Dog – stwierdziła.

Na to Hound przyciągnął ją bliżej - Kotku…

- Nie – wyszeptała.

Zamknął się.

- Wszyscy ci bracia, a ci dwaj nie mogli nam po prostu na to pozwolić? – zapytała.

- Arlo ma problemy, które musi rozwiązać, Keekee, a moim zadaniem jest pomóc mu je rozwiązać.

- Nie zgadzam się – odparła - Zwłaszcza, kiedy to gówno zostawia cię we krwi.

- Widziałaś go?

Sięgnęła pod siebie. Podążając za jego ramieniem, które owinął wokół niej, wciągnęła je między nich. Owinęła palce pod jego nadgarstkiem i kciukiem lekko pocierała oparzenia od liny po wewnętrznej stronie, podczas gdy jej oczy to śledziły.

Spojrzała na niego - Wyrządziłeś tyle szkód, mając jedną rękę związaną za plecami?

- Część z nich. Większość z nich nastąpiła po tym, jak Dutch i Jag rozegrali swoją grę, Dutch wyłożył to, co myślał, a Jag mnie uwolnił.

- Boże - przycisnęła jego dłoń płasko do swojej piersi i wtopiła resztę swojego ciała w jego - …kocham moich chłopców.

Było wiele powodów do miłości, a ich gra tamtego dnia była tylko jednym z nich.

- Arlo i ja rozwiązaliśmy ten problem, a ty masz swój własny umysł, nie mój, żeby ci mówił, co masz włożyć, ale wiedz to. Jeśli chodzi o Doga, nie podniosłem na niego pięści i pozwoliłem mu robić to, co musiał robić, skoro zastępował Blacka.

Jej spojrzenie to wyrażało, że to nie uszczęśliwiło jej.

Jej słowa wyraziły to samo - To nie jego przywilej.

- Tak jest i nie zgodzimy się co do tego, więc powiem tylko, Keekee, ja potrzebowałem tego, on dał mi to i zgadzaliśmy się wcześniej, zgadzamy się teraz, a co do mnie, teraz mi lepiej.

- Po prostu pozwoliłeś mu się pokonać, on skorzystał z okazji i zrobił to, a ty poczułeś się lepiej?

- Musiałem im udowodnić, ile dla mnie znaczysz. I, wykorzystując ich, udowodnić to Blackowi.

- Shep - przycisnęła jego dłoń głęboko do swojej piersi - …proszę, przyswój to. To ważne. Blacka tu nie ma.

– Już nie.

Zrozumienie wypłynęło na jej w twarz, a jej palce mocno zacisnęły się na jego piersi.

- Jestem czysty i jasny i od tej pory jesteśmy tylko Hound i Keely – oświadczył - A kiedy założę ci obrączkę na palec, mała, dodasz nazwisko Ironside do swojego imienia. Wiem, że chłopcy mają Blacka i to żyje dalej. Ale ty od teraz jesteś moja.

Radość powróciła, promieniując z jej twarzy.

Chryste, była piękna.

- Więc kiedy założysz mi tę obrączkę na palec, Shepherdzie Ironside?

- Chcę spędzać z tobą czas. Chcę mieć z tobą dziecko. I chcę do lata zamieszkać w domu z paleniskiem. Jeśli potrafisz to wszystko zrobić i zaplanować ślub, jutro kupimy ci pierścionek i będziesz miała to wszystko.

Jej głowa przesunęła się o cal do tyłu - To nie jest zbyt romantyczne.

- Na czyim kutasie właśnie jeździłaś? – zapytał.

Uśmiechnęła się szeroko.

- Ten facet należy do tego romantycznego kutasa? - kontynuował.

- Na swój sposób – powiedziała mu.

Wtedy jego głowa przesunęła się o cal do tyłu - Kiedykolwiek byłem romantyczny?

- Robisz mi śniadanie każdego dnia.

- To robi dobry staruszek dla swojej starszej pani.

- Dobrze, a potem, kiedy wyrwałeś mi kolana spod nóg, upadłeś na swoje na końcu łóżka i zakopałeś twarz w mojej cipce - stwierdziła.

- To romantyczne?

- Jak na biker sukę, całkowicie.

To była jego kolej, żeby się uśmiechnąć, więc to zrobił.

Użył też wolnej ręki, żeby nią poruszać, mówiąc - Właśnie teraz znów czuję się romantycznie.

Przewróciła oczami.

Przewrócił ją na plecy.

A Hound stał się romantyczny, nie wiedząc, że dwoje drzwi dalej Lanie miała swoją wersję romantyzmu, jedne drzwi wyżej Millie miała to samo, kolejne drzwi wyżej Carissa właśnie skończyła swoją romantyczność, a kilka drzwi dalej Tyra wściekła się romantycznie w taki sposób, że ta wściekła część miała się wypalić, a wszystko, co zostanie będzie romantyczną biker suką.

Ale Tab i Shy wracali do domu do swojego dziecka.

Oni dostaną swoje później, kiedy Playboy będzie spał. Na koniec, niedaleko, Snapper dawał Rosalie łagodną wersję romantycznego motocyklisty.

I przez chwilę wszyscy w Chaos (oprócz Boza) byli szczęśliwi.

*****

Możliwe, że nie mieliby czasu, żeby się do tego przyzwyczaić.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz