wtorek, 21 stycznia 2025

BONUS

 

BONUS

KIT I HOUND PIJĄ TEQUILĘ

Wywiad w Kompleksie

 

Po raz drugi w krótkim czasie weszłam do Kompleksu na Chaosie.

Tym razem jednak siedział tam tylko Hound, częściowo zgarbiony przy barze.

Przed nim na barze stała butelka tequili Herradura. I kieliszek.

Najlepsze powitanie Chaosu: dobra butelka tequili plus kieliszek, żebym nie musiała jej wysysać z szyjki.

Nie musiałam zgadywać, jak Hound będzie ją pił.

Hound się do mnie uśmiechał.

Nie byłam pewna, czy powinnam to uznać za dobry znak.

- Rozwaliłaś tym sukom mózgi - oświadczył.

Przewróciłam oczami, gdy szłam w jego stronę - Nie nazywaj moich czytelniczek sukami.

- Całkowicie rozwaliłaś im mózgi - mruknął, wciąż się uśmiechając, ale teraz nalewając sobie kieliszek tequili.

Rzuciłam torebkę na bar i usiadłam obok niego. Przesunął kieliszek w moją stronę, a wzrok skierował na moją torbę - Mój kumpel Snapper kupił ci tę torbę?

- Nie – odpowiedziałam.

Snapper kupił mi coś od Chanel.

Co miałam powiedzieć? Byłam dumną projektantką-dziwką i każdą premierę książki wykorzystywałam jako pretekst do uprawiania nierządu.

Złapałam kieliszek i łyknęłam szota.

Gładko.

W chwili, gdy odłożyłam go z powrotem na bar, Hound go napełnił.

Tym razem, gdy to zrobił, jego wzrok powędrował w moją stronę.

- Zechcesz wyjaśnić ten cliffhanger[1] w historii Snapa? ​​ zasugerował.

- Twoja historia miała ukazać się w kwietniu. Nie miało to być tak długie oczekiwanie. Ale potem wpadłam na pomysł, żeby wydać historię Shirleen i Mosesa, a moi wydawcy chcieli wydać historię Stellana i Sixxa w maju, więc cię odsunęli.

- Wiesz, że tego nie czuję - zaczął warczeć.

- Przepraszam, koleś - Wzruszyłam ramionami i strzeliłam drugi kieliszek. Wypuściłam powietrze z przeciągłym „ahh”, postawiłam kieliszek na barze i dokończyłam - Taki jest ten biznes.

Nalał ponownie, ale po skończeniu nie partycypował.

Owinęłam palce wokół kieliszka, ale go nie podniosłam.

- Nie dołączysz do mnie? - zapytałam.

- Myślę o tym, żeby cię upić, żebyś się wygadała - odpowiedział.

- To ma być mój wywiad z tobą, Hound. Nie ty ze mną - zauważyłam.

- Kotku, czy te su…, mam na myśli czytelniczki, zrozumieją moją historię? - odpowiedział.

- Tak - stwierdziłam oczywiste.

- Więc nie musisz robić ze mną wywiadu, skoro i tak wszystko dostaną - zauważył.

- To prawda - pochyliłam się do niego, uśmiechając się - Ale pomyślałam, że zanurkujemy głęboko w twoją psychikę.

- To się nie wydarzy - Teraz zdecydowanie warknął.

Odchyliłam się do tyłu, wciąż się uśmiechając, i postanowiłam napić się tego drinka. Nie jechałam dokładnie do domu, skoro dotarłam tu przez kanały mojego umysłu, ale czułam, że muszę mieć większość rozumu przy sobie.

- Więc daj mi coś - zażądał.

- O tobie? - zapytałam.

Skinął głową.

- Do diabła, nie - odmówiłam.

Uniósł brwi - Dlaczego nie?

- I zepsuć ci zabawę?

Jego brwi opadły, a na twarzy pojawił się wyraz satysfakcji.

To mu się spodobało.

Ogromnie.

- Więc dobrze się bawię - stwierdził.

- Przez większość czasu - mruknęłam nad krawędzią kieliszka, zanim wzięłam łyk.

Zmarszczył brwi.

To mu się też podobało.

Ogromnie.

- Nie wygadasz się, prawda? - zauważył.

Pokręciłam głową i dodałam do tego przeczenie - Nie.

- No dobrze, to... Rush.

Odłożyłam kieliszek na bar i poświęciłam mu całą swoją uwagę - Rush?

- Masz coś do powiedzenia na jego temat?

- Eee... znajduje kobietę - powiedziałam.

- Piszesz powieści romantyczne - przypomniał mi o czymś, o czym nie potrzebowałam przypominania - Domyślałem się tego.

Nalał mi kolejną tequilę, pochylił głowę nad kieliszkiem, ale kiedy zażądał „Więcej”, nie żądał, żebym ją wypiła.

- Powiedzmy po prostu, że może wydarzyć się coś w stylu „jak ojciec, taki syn”.

- Rush pieprzy prawie wyłącznie rudowłose z charakterkiem. To nie jest zaskoczenie.

- Hmmm... - Zanuciłam.

- Okej - powiedział, jakby miał zamiar zmienić taktykę. Potem zmienił taktykę - Co było na stole piknikowym?

Zacisnęłam usta.

Wyprostował się od baru - Źle?

- Cóż, mam na myśli... - Ugryzłam się w wargę, uwolniłam ją i powiedziałam - Będzie zwrot akcji.

To wyraźnie nie uszczęśliwiło Hounda.

- Masz na myśli, że sytuacja stanie się jeszcze bardziej skomplikowana niż jest teraz z tą sprawą Valenzueli?

Postanowiłam dać mu coś.

To było coś małego.

Ale to było coś.

- Historia może, uh... odchylić głowę.

Pochylił się w moją stronę i rozkazał - Wyjaśnij.

Podniosłam obie ręce - Hound! Nie mogę! Nienawidzę spoilerów. A to byłby ogromny spoiler. Kolosalny. Gargantuiczny! Nie zrobię tego moim czytelnikom.

- Lubię spoilery – odparł - Zwłaszcza, gdy oznaczają, że będę mógł schować się, gdy gówno uderzy w wentylator.

- Dasz sobie z tym radę – powiedziałam mu.

- Poradziłbym sobie z tym lepiej, gdybym wiedział, co to jest – odparł.

Spojrzałam mu prosto w oczy - Dasz sobie z tym radę, Hound. Wszyscy dacie radę. I tak się stanie.

Zamknął usta.

Wypiłam tequilę. Zdecydowanie żadnego popijania. Niech mnie szlag trafi.

Wziął butelkę, przyłożył ją do ust i upił solidną dawkę, co oznaczało, że dogonił mnie tym jednym łykiem.

Odstawił butelkę na bar, wciąż trzymając ją palcami, i powiedział do niej - Będziesz za nami tęsknić.

Wiedziałam, co miał na myśli.

Została mi do napisania jedna książka z sagi Chaos. Rush’a.

Nie mogłam się doczekać.

I strasznie się tego bałam.

Poczułam, że się duszę - Nigdy was nie stracę.

Przesunął na mnie tylko wzrokiem.

- Będziesz za nami tęsknić.

- Będę za wami tęsknić - wyszeptałam.

- Nie zapomnij o nas - powiedział.

- Nigdy - Pokręciłam głową - Nigdy, kochanie.

Znów spojrzał na butelkę - To była cholerna przejażdżka.

- Tak -  powiedziałam cicho.

Znów się do mnie odwrócił, pozwolił chwili trwać, a potem powoli uśmiechnął się.

- Więc dobrze się bawię? - zapytał.

Odwzajemniłam uśmiech - Mnóstwo zabawy, kochanie. Na pewno się tobą opiekowałam.

Jego lekki uśmiech zmienił się w pełen wyszczerz, jego uwaga skupiła się na butelce, nalał mi kolejny kieliszek, a następnie podniósł butelkę w moją stronę.

Podniosłam kieliszek.

Stuknęliśmy się.

Potem oboje wypiliśmy tequilę - ja, w Stylu Kit; Hound, w Stylu Chaosu.

To był idealny moment.

Najlepszy.



[1] Cliffhanger - Zabieg fabularny, polegający na nagłym zawieszeniu akcji w sytuacji pełnej napięcia, w której główni bohaterowie znajdują się w trudnej sytuacji, nawet zagrożenia życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz