BONUS
KIT I HOUND PIJĄ
TEQUILĘ
Wywiad w Kompleksie
Po raz drugi w krótkim czasie weszłam do
Kompleksu na Chaosie.
Tym razem jednak siedział tam tylko
Hound, częściowo zgarbiony przy barze.
Przed nim na barze stała butelka tequili
Herradura. I kieliszek.
Najlepsze powitanie Chaosu: dobra
butelka tequili plus kieliszek, żebym nie musiała jej wysysać z szyjki.
Nie musiałam zgadywać, jak Hound będzie
ją pił.
Hound się do mnie uśmiechał.
Nie byłam pewna, czy powinnam to uznać
za dobry znak.
- Rozwaliłaś tym sukom mózgi -
oświadczył.
Przewróciłam oczami, gdy szłam w jego
stronę - Nie nazywaj moich czytelniczek sukami.
- Całkowicie rozwaliłaś im mózgi -
mruknął, wciąż się uśmiechając, ale teraz nalewając sobie kieliszek tequili.
Rzuciłam torebkę na bar i usiadłam obok
niego. Przesunął kieliszek w moją stronę, a wzrok skierował na moją torbę - Mój
kumpel Snapper kupił ci tę torbę?
- Nie – odpowiedziałam.
Snapper kupił mi coś od Chanel.
Co miałam powiedzieć? Byłam dumną projektantką-dziwką
i każdą premierę książki wykorzystywałam jako pretekst do uprawiania nierządu.
Złapałam kieliszek i łyknęłam szota.
Gładko.
W chwili, gdy odłożyłam go z powrotem na
bar, Hound go napełnił.
Tym razem, gdy to zrobił, jego wzrok
powędrował w moją stronę.
- Zechcesz wyjaśnić ten cliffhanger[1] w
historii Snapa? – zasugerował.
- Twoja historia miała ukazać się w
kwietniu. Nie miało to być tak długie oczekiwanie. Ale potem wpadłam na pomysł,
żeby wydać historię Shirleen i Mosesa, a moi wydawcy chcieli wydać historię
Stellana i Sixxa w maju, więc cię odsunęli.
- Wiesz, że tego nie czuję - zaczął warczeć.
- Przepraszam, koleś - Wzruszyłam
ramionami i strzeliłam drugi kieliszek. Wypuściłam powietrze z przeciągłym „ahh”,
postawiłam kieliszek na barze i dokończyłam - Taki jest ten biznes.
Nalał ponownie, ale po skończeniu nie partycypował.
Owinęłam palce wokół kieliszka, ale go
nie podniosłam.
- Nie dołączysz do mnie? - zapytałam.
- Myślę o tym, żeby cię upić, żebyś się wygadała
- odpowiedział.
- To ma być mój wywiad z tobą, Hound.
Nie ty ze mną - zauważyłam.
- Kotku, czy te su…, mam na myśli
czytelniczki, zrozumieją moją historię? - odpowiedział.
- Tak - stwierdziłam oczywiste.
- Więc nie musisz robić ze mną wywiadu,
skoro i tak wszystko dostaną - zauważył.
- To prawda - pochyliłam się do niego,
uśmiechając się - Ale pomyślałam, że zanurkujemy głęboko w twoją psychikę.
- To się nie wydarzy - Teraz
zdecydowanie warknął.
Odchyliłam się do tyłu, wciąż się
uśmiechając, i postanowiłam napić się tego drinka. Nie jechałam dokładnie do
domu, skoro dotarłam tu przez kanały mojego umysłu, ale czułam, że muszę mieć
większość rozumu przy sobie.
- Więc daj mi coś - zażądał.
- O tobie? - zapytałam.
Skinął głową.
- Do diabła, nie - odmówiłam.
Uniósł brwi - Dlaczego nie?
- I zepsuć ci zabawę?
Jego brwi opadły, a na twarzy pojawił
się wyraz satysfakcji.
To mu się spodobało.
Ogromnie.
- Więc dobrze się bawię - stwierdził.
- Przez większość czasu - mruknęłam nad
krawędzią kieliszka, zanim wzięłam łyk.
Zmarszczył brwi.
To mu się też podobało.
Ogromnie.
- Nie wygadasz się, prawda? - zauważył.
Pokręciłam głową i dodałam do tego
przeczenie - Nie.
- No dobrze, to... Rush.
Odłożyłam kieliszek na bar i poświęciłam
mu całą swoją uwagę - Rush?
- Masz coś do powiedzenia na jego temat?
- Eee... znajduje kobietę - powiedziałam.
- Piszesz powieści romantyczne -
przypomniał mi o czymś, o czym nie potrzebowałam przypominania - Domyślałem się
tego.
Nalał mi kolejną tequilę, pochylił głowę
nad kieliszkiem, ale kiedy zażądał „Więcej”, nie żądał, żebym ją wypiła.
- Powiedzmy po prostu, że może wydarzyć
się coś w stylu „jak ojciec, taki syn”.
- Rush pieprzy prawie wyłącznie
rudowłose z charakterkiem. To nie jest zaskoczenie.
- Hmmm... - Zanuciłam.
- Okej - powiedział, jakby miał zamiar
zmienić taktykę. Potem zmienił taktykę - Co było na stole piknikowym?
Zacisnęłam usta.
Wyprostował się od baru - Źle?
- Cóż, mam na myśli... - Ugryzłam się w
wargę, uwolniłam ją i powiedziałam - Będzie zwrot akcji.
To wyraźnie nie uszczęśliwiło Hounda.
- Masz na myśli, że sytuacja stanie się
jeszcze bardziej skomplikowana niż jest teraz z tą sprawą Valenzueli?
Postanowiłam dać mu coś.
To było coś małego.
Ale to było coś.
- Historia może, uh... odchylić głowę.
Pochylił się w moją stronę i rozkazał - Wyjaśnij.
Podniosłam obie ręce - Hound! Nie mogę!
Nienawidzę spoilerów. A to byłby ogromny spoiler. Kolosalny. Gargantuiczny! Nie
zrobię tego moim czytelnikom.
- Lubię spoilery – odparł - Zwłaszcza,
gdy oznaczają, że będę mógł schować się, gdy gówno uderzy w wentylator.
- Dasz sobie z tym radę – powiedziałam
mu.
- Poradziłbym sobie z tym lepiej, gdybym
wiedział, co to jest – odparł.
Spojrzałam mu prosto w oczy - Dasz sobie
z tym radę, Hound. Wszyscy dacie radę. I tak się stanie.
Zamknął usta.
Wypiłam tequilę. Zdecydowanie żadnego
popijania. Niech mnie szlag trafi.
Wziął butelkę, przyłożył ją do ust i upił
solidną dawkę, co oznaczało, że dogonił mnie tym jednym łykiem.
Odstawił butelkę na bar, wciąż trzymając
ją palcami, i powiedział do niej - Będziesz za nami tęsknić.
Wiedziałam, co miał na myśli.
Została mi do napisania jedna książka z
sagi Chaos. Rush’a.
Nie mogłam się doczekać.
I strasznie się tego bałam.
Poczułam, że się duszę - Nigdy was nie
stracę.
Przesunął na mnie tylko wzrokiem.
- Będziesz za nami tęsknić.
- Będę za wami tęsknić - wyszeptałam.
- Nie zapomnij o nas - powiedział.
- Nigdy - Pokręciłam głową - Nigdy,
kochanie.
Znów spojrzał na butelkę - To była
cholerna przejażdżka.
- Tak - powiedziałam cicho.
Znów się do mnie odwrócił, pozwolił chwili
trwać, a potem powoli uśmiechnął się.
- Więc dobrze się bawię? - zapytał.
Odwzajemniłam uśmiech - Mnóstwo zabawy,
kochanie. Na pewno się tobą opiekowałam.
Jego lekki uśmiech zmienił się w pełen
wyszczerz, jego uwaga skupiła się na butelce, nalał mi kolejny kieliszek, a
następnie podniósł butelkę w moją stronę.
Podniosłam kieliszek.
Stuknęliśmy się.
Potem oboje wypiliśmy tequilę - ja, w Stylu
Kit; Hound, w Stylu Chaosu.
To był idealny moment.
Najlepszy.
[1] Cliffhanger
- Zabieg fabularny, polegający na nagłym zawieszeniu akcji w sytuacji pełnej
napięcia, w której główni bohaterowie znajdują się w trudnej sytuacji, nawet
zagrożenia życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz